poniedziałek, 25 marca 2013

Pozdział 5

Po skończeniu rozmowy Vanessa odłożyła komórke z powrotem do kieszeni kurtki. Chciała wyjść z pokoju, ale gdy spojrzała na śpiącego Axl'a nie mogła oderwać od niego wzroku. - Jest taki słodki - myślała z uśmiechem. Stała tak jeszcze kilka minut, gapiąc sie na wokaliste, aż w końcu osunęła sie po ścianie i zasnęła.Następnego dnia, gdy sie obudziła jej ciało okryte było kocem. Spojrzała w kierunku łóżka - Axl'a nie było. Vanessa zaniepokoiła sie gdy w pokoju nie dostrzegła również jego rzeczy. Błyskawicznie wstała i spojrzała na zegar. - Co kurwa? 10: 34 ? Przecież zawsze budze sie około 7. - dziwiła sie. Przebiegła sie po wszystkich pokojach - nigdzie Rudego nie zastała. Zrezygnowana udała sie na korytarz. Nagle coś przykuło jej uwage, była to kartka przyklejona do drzwi frontowych. Dziewczyna zerwała kartkę i zaczęła czytać : " Dzięki że pozwoliłaś mi u siebie zostać, przepraszam że na Ciebie wczoraj nakrzyczałem, ale nie chciałem żebyś się o czymś dowiedziała" pod spodem zostawił swój numer i adres. - Kurwa ! Nie przekazałam mu że Duff dzwonił ! - przypomniało jej sie. W tym samym czasie Axl spacerował sobie po mieście. Dom Vanessy opuścił już godzine temu, ale bał sie wrócić do domu bo bał sie że Hudson znów by go dopadł. Nie wiedział jednak że Slash wyszedł z domu i go szuka( w negatywnym sensie). Nagle zadzwonił Telefon. To był Duff.- Axl?? - Duff nie miał pewności czy znowu nie odbierze Vanessa. - Nie kurwa, ksiądz ! - zażartował Rudy. - Nie ma teraz czasu na żarty ! - Duff spoważniał. - Slash gdzieś wyszedł, pewnie cie szuka ! - informował. - Ccco? Wwwyszedł? - wystraszył sie Rose. - tak wyszedł ! Więc lepiej skryj sie gdzieś w bezpiecznym miejscu. Gdzie jesteś? Jesteś dalej u Vanessy? Nie , jestem na jakimś zadupiu, łąka, krzaki. A tak wogóle to skąd wiesz o Vane... - w tym momencie coś uderzyło go w głowe na tyle mocno, że zaczął tracić przytomność. Zdążył jednak ujrzeć sprawce, był nim oczywiście nie kto inny jak Slash. - Haloo? Rudy nie wygłupiaj sie! - Duff trochę sie zląkł. Postanawiał sie jednak nie rozłączać. Nie , jestem na jakimś zadupiu, łąka, krzaki. A tak wogóle to skąd wiesz o Vane... - w tym momencie coś uderzyło go w głowe na tyle mocno, że zaczął tracić przytomność. Zdążył jednak ujrzeć sprawce, był nim oczywiście nie kto inny jak Slash. - Haloo? Rudy nie wygłupiaj sie! - Duff trochę sie zląkł. Postanawiał sie jednak nie rozłączać.
- Axl, kochanie obudź sie - martwił sie Saul. Po chwili namysłu zaczął go namiętnie całować. Rozpiął mu kurtkę i włożył mu ręke pod bluzkę( niezły nekrofil). W tym momencie Axl ocknął sie, Saul przestał go całować.
- Aaa ! Zostaw mnie zboczeńcu ! - wyrywał sie Rudy.
- oh skarbie, jesteś taki bezbronny - mówił z politowaniem gitarzysta patrząc na wysiłki Axl'a. - nienawidze cie ! Nienawidze cie ! Nienawidze cie ! nienawidze cie ! - wykrzykiwał wokalista. Nienawi... - nie dokończył, bo Slash zasłonił mu usta dłonią. - To szkoda kochanie bo ja wręcz przeciwnie - mówił z uśmiechem Slash. Saul zabrał ręke z ust chłopaka i zanim ten zdążył coś powiedzieć, zaczął go całować. Axl próbował powstrzymać gitarzyste, wyrywał mu sie, ale Slash trzymał jego ręce mocno przy ziemi. Duff słyszał piski i stęki. - Co za skurwiel ! - Do głowy zaczęły mu przychodzić myśli godne psychopaty. Rudy miał łzy w oczach. - Dlaczego ja? - myślał. - Dlaczego to spotyka akurat mnie? Przestał już nawet sie wyrywać , bo wiedział że i tak nie ma szans z Hudsonem. Po jego policzku spłynęły łzy. Saul widząc to wytarł je, uwalniając przy tym Axl'owi jedną ręke. Rudy wykorzystał okazję i użył całych swoich sił, żeby odepchnąć Slasha. Udało mu sie. - Aleś ty silny kotku ! - śmiał sie gitarzysta. -Spierdalaj ! - odrzekł Axl i kopał ręce Saula, które próbowały chwycić jego kostke. W końcu wyrwał sie i biegł przed siebie. Jak już wcześniej wspominałam - było to zadupie.
 Jakieś pola, krzaki, z daleka widać było las. Duff dalej sie wsłuchiwał i domyślił sie, że Rudemu udało sie uciec, chyba po krzykach Hudsona. Slash również błyskawicznie wstał, ale w trawie zauważył telefon. - Co kurwa?! On to wszystko słyszał ! Już po mnie ! - myślał Saul ze strachem, widząc że Duff sie nie rozłączył. Slash szczerze bał sie Duffa, bo był on najwyższy z całego zespołu i najsilniejszy, wiedział również że Duff i Axl to najlepsi kumple i zawsze będą sie bronić nawzajem. Mckagan musiał powiadomić Izziego i Stevena o wszystkim. Zaczął już od pamiętnego dnia, po wyjściu ze szpitala kiedy to... ( a zresztą, czytaliście to wiecie :p) a skończył na tym co usłyszał przez telefon. - Co za skurwiel ! - wrzasnął Steven. - Było nam od razu powiedzieć, zajęlibyśmy sie nim we troje ! - mówił Izzy. A jak on go wywiezie gdzieś i zgwałci? -kontynuował Stradlin (Slash miał podobny plan). Trzeba go szukać zanim będzie za późno ! - zaproponował Adler. Reszta zgodziła sie. Weźcie telefony ! - przypomniał kolegom Duff. - przecież sie rozdzielamy i musimy być w kontakcie ! Jak któryś z nas zauważy Slasha, lub Axl'a to od razu niech powiadamia reszte i mówi jaka ulica lub jakiś opis miejsca. Ok - zgodzili sie Izzy i Steven. Wyszli z domu i rozbiegli sie - każdy w inną strone.W tym samym czasie Axl biegł przed siebie, najszybciej jak mógł. Odwrócił się na chwilę, nadal biegnąc by sprawdzić gdzie Slash. Gdy zobaczył że Hudson powoli go dogania, przyśpieszył. Nogi strasznie go bolały, ale on nie poddawał sie i biegł przed siebie, nieświadomie spowolniajac. Strasznie bolało go gardło, bo biegł z otwartymi ustami. Slash był już tak blisko, Rudy poddał sie. Położył sie na trawie i leżał tak głęboko oddychając. Hudson włożył mu do ust środki nasenne, a następnie wlał wode. Wokalista był tak spragniony i zmęczony, że nawet nie zwrócił uwagi na tabletki które właśnie popił.

czwartek, 21 marca 2013

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 4

Weszli do środka. - Ładny masz dom- zaczął rozmowę Rudy.
 -Dziękuję - odparła cichym głosem nieco zdezorientowana dziewczyna, i zabrała się za sprzątanie gdyż w jej domu panował chaos. Na ścianach plakaty zespołów takich jak : The Roling Stones, Led Zeppelin itd, co mu  zaimponowało  Axl rozglądając się po mieszkaniu, od czasu do czasu spoglądał jak Vanessa zgrabnie układa rozrzucone po podłodze rzeczy.
 -Przepraszam za bałagan- powiedziała dziewczyna
 -Spoko, nic nie szkodzi, u nas w domu jest gorzej. Gdy posprzątamy to nasz dom wygląda mniej więcej tak jak teraz twój - uspokoił ją rudzielec, uśmiechając sie. - Pomógłbym ci w sprzątaniu, ale jestem zmęczony tym uciekaniem przed zbo... - nie dokończył  -Yyy... ten...no...gdzie masz sypialnie bo jak wcześniej mówiłem jestem zmęczony tym uciekaniem przed tym zbo... - Kurwa ! Przed chujem ! Gdzie jest jebane łóżko ?! - wkurwił sie, mimo że jego wkurwienie było skutkiem jego dwukrotnego przejęzyczenia.
 - Drugie drzwi po lewej - odpowiedziała dziewczyna troche wystraszona i zdziwiona zachowaniem swego towarzysza. Rudy nic nie mówiąc poszedł we wskazane miejsce. Drzwi nie domknął.
 - Kurwa, co mu sie tak nagle stało? I o kim on wogóle mówił? - rozmyślała Vanessa siadając na fotelu przed telewizorem.- Wtedy w parku zachowywał sie równie tajemniczo. Spojrzała na zegarek - była 17:56. - Musi być naprawde zmęczony skoro idzie spać o tak wczesnej porze -myślała  W tym samym czasie Slash nie znalazłszy swego " wybranka" wracał zrezygnowany do domu.Gdy tylko znalazł sie na miejscu, od razu został obrzucony pytaniami Duffa :
 - Gdzie byłeś ? Gdzie Axl? Co mu zrobiłeś? - pytał podejrzliwie.
 - Byłem tylko w barze, nie wiem gdzie Axl ! Nic mu nie zrobiłem! - bronił sie Saul.
 - Tak kurwa? To czemu tak sie śpieszyłeś do wyjścia? - pytał dociekliwie.
 - yyy... ten... bo w barze była taka promocja na darmowe piwo do 18:00 i nie chciałem sie spóźnić.
 - Czy ty mnie masz kurwa za debila? Darmowe piwo? Powiedz mi kurwa gdzie dają darmowe piwo !  - zdenerwował sie Mckagan.
 - Tak mam cie za debila - pomyślał Saul. - eee... no w takim barze... daleko... - odpowiedział
 -To wytłumacz mi do chuja pana dlaczego kiedy wybiegłeś z domu, zniknął również Axl? - dopytywał sie Duff
 - Nie wiem ! Kurwa nie wiem ! Do jasnej cholery, nie mam pojęcia gdzie jest Axl ! - wrzasnął Slash i wbiegł po schodach na góre. Duffa trochę zdenerwowało to zachowanie, ale dał sobie spokój z gonieniem Slasha.
 - A co jeśli leży nieprzytomny gdzieś w krzakach ? - do głowy przychodziły mu różne tego typu straszne myśli, podczas gdy ich główny bohater spał sobie teraz w domu Vanessy. - jest dopiero po 18, ale jeśli Axl natknął sie na Hudsona to mogło sie coś stać  - myśli nie dawały mu spokoju. Wyjął z kieszeni telefon i zadzwonił do Axl'a. W tym czasie Vanessa siedziała znuidzona na kanapie i oglądała telewizje, gdy usłyszała sygnał dzwoniącej komórki,wstała jak oparzona i wolnym, niepewnym krokiem ruszyła w kierunku sypialni. Delikatnie popchnęła niedomknięte drzwi i weszła do pokoju. Ku jej zdziwieniu , Axl nadal spał, mimo iż dźwięk komórki był dość denerwujący. Dźwięk wydobywał sie z kieszeni rzuconej przez wokaliste na podłoge skórzanej kurtki.Po chwili wachania, dziewczyna zdecydowała się wyjąć telefon z kieszeni.Kiedy chwyciła urządzenie, to akurat przestało dzwonić. Vanessa odetchnęła z ulgą i stała nieruchomo, trzymając w ręce sprzęt. Gdy telefon zadzwonił znowu, dziewczyna aż podskoczyła. Na ekranie wyświelił sie napis " Duff". Blondynka spanikowała - kurwa! Duff ! To chyba ten blondyn co gra na basie ! - myślała wystraszona. Wyszła z pokoju i po chwili odważyła sie odebrać.
 - Hhhalo ? - powiedziała niepewnie. Gdy to zrobiła, od razu odezwał się uradowany Duff, który najwidoczniej nie dostrzegł różnicy w głosie
 - Axl kurwa ! Gdzie ty jesteś ?! Już myślałem że ten zbok cie dopadł ! - mówił
 - Yyy...nie jestem  Axl, Axl śpi... jestem Vanessa. Axl przed kimś uciekał i pozwoliłam mu sie skryć u siebie  w domu. - powiedziała niepewnie.
 - Kurwa mać ! Zajebie gnoja, zajebie ! Wiedziałem że nie poszedł do baru ! Zbok jebany ! - dało sie słyszeć krzyki w tle . - W każdym razie dobrze zrobiłaś , że pozwoliłaś mu u siebie zostać - powiedział Duff po chwili , teraz już do niej.
 - eee...o co chodzi z tym zbokiem? - zapytała
 - Długa historia... może kiedyś sie dowiesz. Cześć,przekaż Axl'owi że dzwoniłem. - pożegnał sie.
 - Cześć. - odpowiedziała i rozłączyła sie. Duff wpadł w furie. Wbiegł po schodach  i  z hukiem otworzył drzwi do pokoju Slasha. Gdy tylko ujrzał Hudsona, krzyknął
 - Ty zboku! Znowu goniłeś Axl'a ! Wiedziałem że nie poszedłeś do baru ! - wrzasnął policzkując go. Drzwi były otwarte na ościerz.
 - Skąd wiesz że go goniłem ?! - bronił sie Hudson.
 -  Mam  swoje źródła ! Ale nie o tym teraz mówimy ! - wracał do tematu Duff .
 - Dlaczego go goniłeś? - pytał groźnie.
 - Chuj cie to obchodzi ! - wrzasnął Saul.
 - Ty chuju ! - Duff stracił cierpliwość. Złapał Slasha za szyje i zaczął go dusić. - I co fajnie ci skurwielu? - zaśmiał sie. Dusił go jeszcze kilka sekund, gdy nagle na góre wbiegł Steven
 - Kurwa co ty robisz ?! Cie pojebało? - krzyknął, odpychając Duffa od Slasha. Saul opadł na podłoge, dysząc ciężko.
 - Należało mu sie - pomyślał Duff z złowieszczym uśmiechem.

piątek, 15 marca 2013

Sorki :/

Sorki że tak długo nie wstawiamy nowego rozdziału, ale cały czas coś poprawiamy i wymyślamy. Może wstawimy jutro lub w niedziele :) ale jak na razie nie jest skończony :/

niedziela, 10 marca 2013

Unformacja!

Od teraz będe pisać z kolezanką. Proszę, komentujcie nasz pierwszy wspólny rozdział ! :)

Rozdział 3

Chwilę potem, kiedy Duff uspokajał zdesperowanego Axl’a, Slash ocknął się. Przerażony Axl uciekł do swojego pokoju i padł na łóżko. Chciał zasnąć mimo że nie był aż tak zmęczony, ale poprostu chciał o wszystkim zapomnieć.Leżał i leżał nie mogąc zmrużyć oka , coś nie dawało mu spokoju miał wrażenie że o czymś zapomniał i to o czymś ważnym. Nagle dostał olśnienia
 – Kurwa ! Drzwi ! A co jeśli ten zboczeniec wszedłby tu jakbym spał i mnie zgwałcił? – pomyślał z przerażeniem, rzucając sie na drzwi. Gdy zamek szczęknął chłopak odetchnął z ulgą  – wreszcie jestem bezpieczny – pomyślał uspokojony , osuwając sie po drzwiach. W tym samym czasie Duff przemawiał do rozumu Saul’owi, który doszedł już do siebie
 – Czy cie kurwa stary  do reszty pojebało? Widziałem jak sie dobierałeś do Axl’a, gdyby mnie tam wtedy nie było to pewnie byś go zgwałcił !Dlaczego to robiłeś? Znowu coś brałeś i pomyliłeś Axl’a z dziwką ?!
 – pytał zdenerwowany McKagan. W tej chwili na góre weszli Steven i Izzy ( prawdopodobnie zwabiły ich wrzaski z góry)
 – Co tu sie kurwa dzieje? – zapytali jednocześnie.
 – Wypierdalać mi stąd ! – wrzasnął wkurwiony Duff. Koledzy ” spierdolili” natychmiast ( Duff prawie zepchnął ich ze schodów). Kiedy znowu byli sami ( nie licząc Axl’a w swoim pokoju), Duff kontynuował „rozmowe”.
 – No gadaj kurwa ! Dlaczego to robiłeś ?! Brałeś coś?! – „pytał ” Mckagan .
 – Nie… nie brałem nic… A zresztą chuj cie to obchodzi zboczeńcu ! – zripostował go Hudson, po czym dostał z liścia.
 – „Zboczeńcu” ?! Ty mnie do chuja pana nazywasz zboczeńcem, a sam sie dobierasz do Axl’a ?! – Duff wkurwił sie na maxa.
 – Ale  ja go kocham ! – bronił sie Slash po tym jak Duff kopnął go w jaja.
 – Kochasz go i próbujesz go zgwałcić ? – zaśmiał sie basista – Jeśli naprawde go kochasz, to zostaw go w spokoju ! On cie nie kocha ! Rozumiesz to? NIE KOCHA !- darł sie Duff,.Slash udawał że się tym przejął, chociaż tak naprawde słowa Mckagan’a mało go obchodziły i już planował kolejny ” zamach” na Rudego. Axl nadal nie mógł zasnąć, a nawet już nie próbował, tylko myślał o tym co będzie dalej i jak upora sie ze zboczeńcem.Nagle wpadł na pewien pomysł : wymknie sie dzisiaj w nocy do kuchni, zabierze z lodówki zapas jedzenia, ucieknie do pokoju i będzie siedział tam tak długo aż jedzenie sie nie skończy.
 - Ale kiedy ja będe chodził do łazienki? – zastanawiał sie – A jeśli ten zboczeniec znowu mnie napadnie?- rozmyślał. – A chuj ! Najwyżej kopne go w jaja i spierdole – był coraz bardziej pewny siebie oraz swojego wyjścia dzisiejszej nocy.Duff i Slash rozeszli sie już , Izzy i Steven oglądali w salonie telewizje, a Axl siedział teraz tu, w swoim pokoju i wyczekiwał nocy. Spojrzał na zegarek – była 15:23, DOPIERO 15:23.
 – Kurwa ! Ja nie moge tutaj tak siedzieć bezczynnie ! – pomyślał na głos Rudy – Ja musze wyjść ! Teraz ! Natychmiast ! Jak powiedział tak zrobił i wyszedł z pokoju nie zastanawiając sie nawet co by sie stało jakby na dole spotkał Slasha. Poszedł do łazienki sie uczesać , tylko uczesać bo tusz wykończył mu się już pamiętnego dnia przed koncertem i w dodatku nie z jego winy. Gdy wyszedł z łazienki poszedł sie jakoś porządnie ubrać ( miał na sobie jakieś podarte spodnie).Potem, schądząc po schodach uważnie sie rozglądał, żeby nie zostać zaskoczonym przez Slasha. Był już przed drzwiach, kiedy zorientował sie, że zapomniał portfela, a musiał go wziąć bo planował kupić nowy tusz.
 – Kurwa ! – wrzasnął, ale szybko się opanował przed następnymi przekleństwami, bo jego bluźnierstwa  mogłyby przyciągnąć Saula.Wszedł więc cichutko, na palcach  po schodach i dyskretnie wszedł do swojego pokoju ( na ten moment zakluczył drzwi). Szukał portfela, gdy w końcu go znalazł, sprawdził jego zawartość, bo wkurwiłby sie nie na żarty gdyby się okazało że chodzi po mieście z pustym portfelem, po który specjalnie wszedł po schodach , mogąc zostać napadniętym. W portfelu miał 200 dolców z drobnymi. – Wystarczy. – pomyślał odkluczając drzwi. Wyszedł z pokoju rozglądając sie – Droga wolna – ucieszył sie i cichutko jak mysz zszedł po schodach. Dobiegł do drzwi, otworzył je i odetchnął świeżym powietrzem. Był tak szczęśliwy , nareszcie poczuł sie naprawde bezpieczny, teraz nie musi sie bać. Spojrzał na dom, a dokładniej na okno, a dokładniej na okno w pokoju Slasha, zamurowało go – Saul stał w oknie i patrzył sie na niego. Zaczął biec, najszybciej jak umiał , Hudson również odbiegł od okna i można było sie domyśleć dokąd pobiegł.Wystraszony Rose pobiegł do parku – to było pierwsze dość rozsądne miejsce jakie przyszło mu do głowy,schował się za którymś z krzaków i z przerażeniem wypatrywał  gitarzysty, który w każdej chwili mógł sie tam zjawić. Siedział w swojej kryjówce już 30 minut, ale Slash nie zjawiał sie. Postanowił wyjść z krzaków.Gdy to uczynił , natychmiast usłyszał pisk ” To Axl ! , Axl Rose ! Moge autograf ?”. Owy pisk wydobywał sie z ust pięknej blondynki o niebieskich oczach. Rudy rzucił jej piorunujące spojrzenie
 – Zamknij sie suko ! – krzyknął  na tyle cicho, że tylko owa dziewczyna mogła to usłyszeć.Dziewczyna odeszła zrezygnowana.Nagle wpadł na pewien pomysł  - Hej, zaczekaj ! – zawołał do blondynki, która nie odeszła jeszcze zbyt daleko. Dziewczyna od razu sie odwróciła, i podeszła w stronę Axl’a . – Gdzie mieszkasz , masz własne mieszkanie? – zapytał.
 - Tak, mam, a co ? – odpowiedziała nieco zaciekawiona
 – Zaprowadź mnie tam ! – Rozkazał, ciągnąc dziewczynę za ręke, ta nie odmówiła i pobiegli razem do jej domu – Przepraszam cię za to że cie przezwałem, a właściwie to jak masz na imie ? – Starał sie być uprzejmy dla swojej wybawicielki
 – Jestem Vanessa – odpowiedziała dziewczyna uśmiechając sie.
 – Piękne imie, no i piękna właścicielka tego imienia – Powiedział Axl , który dopiero teraz zorientował się że Vanessa jest najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widział. Na te słowa blondynka roześmiała się, ukazując swe piękne zęby. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Nawet nie zorientował sie jak dotarli na miejsce, uświadomiła mu to sama Vanessa.

Rozdział 2

Izzy prowadził, obok z przodu siedział Steven. Za Stevenem z tyłu Duff, a za Izzym Slash. Axl miał miejsce między tymi dwoma ostatnimi.Hudson z uwielbieniem wpatrywał sie w siedzącego obok niego rudowłosego chłopaka, zastanawiając sie co zrobić żeby ten go pokochał.Czuł do niego coś więcej niż przyjaźń,był nim oczarowany już od długiego czasu ale nie miał odwagi mu tego wyznać, bo przewidział to że jego ”wybranek” potraktuje go niepoważnie.Odważył sie dopiero dziś i jego przypuszczenia od razu sie potwierdziły. Po chwili namysłu gitarzysta dyskretnie położył swą dłoń na dłoni sąsiada, jednak ten odepchnął ją błyskawicznie rzucając mu piorunujące spojrzenie. Saul odpuścił, niezadowolony z siebie bo i tym razem nie zjednał sobie ukochanego.Nie poddawał sie jednak całkowicie, zachowanie Axl’a tłumaczył sobie tym ,że w samochodzie oprócz nich siedzieli jeszcze Izzy,Duff i Steve.Wreszcie dotarli na miejsce, ich oczom ukazała sie ogromna hala.Budynek był świeżo po remoncie.W jego wnętrzu panował chaos- słychać było brzęk tłuczonego szkła i wrzask zniecierpliwionej publiczności ( zespół miał już 40 minut spóźnienia a bilety nie należały do najtańszych).Gdy w końcu weszli na scene fani nie powitali ich przyjaźnie – Krzyczeli,wrzucali na scene butelki, jedna trafiła Axla w głowe tak mocno że temu zaczęło kręcić sie w głowie , co było skutkiem wylądowania na perkusji.Z jego czoła sączyła sie krew. Wokalista stracił przytomność.Pozostali członkowie zespołu wynieśli swego nieprzytomnego kolege za scene gdzie posadzili go na fotelu i sprawdzili puls
 – Jest ! Oddycha! – poinformował uspokojony Izzy, reszta zespołu ( oprócz Axl’a) odetchnęła z ulgą .
 – Kurwa, Axl ! Obudź sie ! – krzyczał Izzy strzelając Rudemu dwa razy z liścia, co nie poskutkowało.
 – Dobra kurwa dzwońmy po karetkę ! – zaproponował Steve. Reszta sie zgodziła.Duff wszedł na scene wziął mikrofon i powiedział zszokowanej publiczności
 – kocertu kurwa nie będzie !. Po czym zszedł ze sceny zanim fani  zdążyli zaprotestować i rzucić czymś również w niego.Karetka przyjechała po pięciu minutach od tego momentu i zabrała rannego. Steve zgodził sie pojechać wraz z Axl’em.Gdy dojechali do szpitala Axl’a szybko zabrano na sale operacyjną, a Steve musiał zostać w poczekalni, gdzie natknął sie na grupkę fanów którym z nudów wypisywał autografy.Gdy jednak poprosiła go o niego dziesiąta osoba Steven ” odmówił ”
 – Dajcie mi wszyscy kurwa święty spokój! Nie podpisze już żadnego jebanego autografu!Spierdalajcie skąd przyszliście ! Fani  wyszli oburzeni. Po dwudziestu minutach z sali operacyjnej wyszła pielęgniarka informując Stevena że Axl odzyskał przytomność i czuje sie już lepiej.Poinformowała go również o tym że będzie mógł wyjść już jutro rano. Steve ucieszył się , że jego koledze nic nie jest, wziął taksówkę i pojechał do domu. Na miejscu byli już jego koledzy z zespołu, poinformował ich o tym że Rudy jutro rano wychodzi. 
 – Pojade po niego. -  rzekł Izzy ( tylko on miał samochód). Slash żałował że to nie on ma samochód bo już wyobrażał sobie jak wchodzi na sale z bukietem róż całuje go romantycznie a Axl zakochuje sie w nim.Następnego dnia gdy Izzy przywiózł Axl’a ze szpitala,ten od razu postanowił wsiąć prysznic
 – W tym szpitalu to brudu w chuj ! – tłumaczył. Slash słysząc że jego ukochany idzie wziąć prysznic wpadł na pomysł podglądania go przez dziurkę od klucza.Po trzech minutach od odejścia Rudego Slash wszedł na góre i skierował sie w strone łazienki. Uklękł przed drzwiami i przyłożył oko do dziurki od klucza.Axl rozebrany wchodził właśnie pod prysznic .
 – Ale seksowne nogi – pomyślał Slash. – A jaki tyłek – zachwycał sie. Potem słychać już było tylko szum wody i śpiew Rudego. Saul czekał jednak cierpliwie, nawet na chwilkę nie oderwał sie od drzwi bojąc sie że w tej chwili Axl wyjdzie i przegapi cały widok. Po 15 minutach wokalista wyszedł spod prysznica i stał jeszcze chwilę nagi przed lustrem bo zauważył że tusz mu sie rozmazał i musiał go zmyć. Hudson był w siódmym niebie, bo mógł jeszczę przez chwilę ” podziwiać widoki”. Był tak zapatrzony że nawet nie zauważył jak Rudy zawiązał ręcznik na biodrach i podszedł w kierunku drzwi. Z transu wyrwało go dopiero uderzenie w głowe przez drzwi.
 – Kurwa ! Co jest! – krzyknął zdziwiony Axl gdy nie mógł otworzyć drzwi do końca. Jeszcze bardziej zdziwił sie jak zobaczył leżącego na podłodze Saula.
 – Kurwa co je… Nie zdążył dokończyć pytania bo już był przyparty o ściane przez Slasha.Saul delikatnie gładził rudzielca po policzku.
 – Kocham cie Axl …
 – Zostaw mnie zboczeńcu ! – krzyczała ofiara. Hudson zasłonił mu usta ręką, czekał aż ten sie uspokoi a potem zabrał mu ręke z ust i zaczął go namiętnie całować. Rudy próbował sie wyrwać ale Slash był za silny. Nagle wpadł na pomysł zrzucenia z Axl’a ręcznika, już chwytał za ręcznik gdy nagle coś uderzyło go w głowe od tyłu i upadł na ziemie.To Duff pierdolnął mu w głowe wazonem który wcześniej stał jako ozdoba na półce.
 - Dzięki stary, ten zboczeniec dobierał sie do mnie – powiedział z wdzięcznością Rudy.
- Spoko – Odpowiedział McKagan który jeszcze nie otrząsnął sie z tego co zobaczył.

Rozdział 1

 - Kurwa ! Rudy! Wypierdalaj mi z tej łazienki ! Pindrzysz sie przed tym lustrem jak baba, inni nawet nie zdążyli wziąć prysznica ! Zaraz spóźnimy sie na koncert ! – wrzasnął zdenerwowany Duff stojąc przed drzwiami łazienki które Axl zakluczył, bo domyślił sie że w przeciwnym wypadku ktoś prędzej czy później wyrzuci go z łazienki, co sprawi że nie będzie „porządnie” umalowany.
 – Zaraz kurwa, nie pindrzyłbym sie tak długo gdybyś nie podpierdalał mi mojego tuszu do rzęs !- pisnął rudzielec.
 - Że niby ja ci podpierdalam tusz? Ja nie chce wyglądać jak baba w przeciwieństwie do ciebie ! – krzyknął nieco urażony McKagan.
 – Tak kurwa? przed wczoraj kupiłem sobie nowy, a już prawie sie kończy do chuja ! Co sprawia że gorzej sie nim maluje i musze cały czas nakładać go więcej żeby uzyskać pożądany efekt ! – Bronił sie Axl.
 – A dlaczego mówisz że to akurat JA podpierdalam ci tusz? – dopytywał sie oskarżony.
 – Bo widziałem cie wczoraj jak spierdalasz z łazienki z czymś w kształcie mojego tuszu, a godzine póżniej wybiegłeś z pokoju z bluzką na głowie odłożyłeś to coś z powrotem do łazienki i wybiegłeś z domu zrzucając bluzke przed drzwiami frontowymi ! Jaki z tego kurwa wniosek?
 – No dobra przyznaje sie, ale to był tylko jeden jedyny raz! Przysięgam!- bronił sie basista.
 – Wierze ci kurwa , używałeś go tylko raz, ale nie potrafiłeś go używać i za każdym razem rozmazywał ci sie na mordzie ! Wyjebałeś prawie cały! Będe musiał kupić nowy kurwa! – wrzeszczał rudowłosy wokalista. Wtedy na korytarzu pojawił sie Izzy.
 – Co sie tu kurwa dzieje? – zapytał nieco wkurwiony wrzaskami rozprzestrzeniającymi sie po całym domu.
 – To Axl pindrzy sie przed lustrem w łazience jak baba , teraz już pewnie 50 minut – skarżył sie Duff.
 – Gdybyś mi nie podpierdalał tuszu to wyszedłbym pół godziny temu !- wrzasnął Rose.
 – Dobra do chuja jasnego nie kłóćcie sie ! Koncert za 10  minut a wy tu sie kurwa kłócicie ! Powinniśmy już siedzieć w samochodzie ! – próbował ogarnąć sytułacje Stradlin.
 – Axl kurwa wyłaź z tej łazienki !- wrzasnął.
 – Dobra,dobra chwileczka ! – odpowiedział Axl wiążąc bandane.
 – Albo kurwa wyłazisz albo wyważam drzwi !- Darł sie już nieco wkurwiony Izzy, bo sam chciał wejść do łazienki.
 – Ok wychodzę już. – powiedział wokalista słodkim, trochę rozbawionym głosem. Po chwili słychać było szczęknięcie zamka i Axl wyszedł z łazienki umalowany jak baba ( jak to Axl ). Po wyjściu z łazienki wokalista popędził do swojego pokoju żeby poszukać swoich spodnii z flagą Ameryki wbiegł do pokoju i zaczął przeszukiwać swoją szafkę. Po około pięciu minutach szukania znalazł je. Kiedy sie odwrócił na jego łóżku siedzial Slash.
 – Czego stary ? – Zapytał zdziwiony rudzielec , nigdy wcześniej Slash nie wchodził do jego pokoju. Saul niespodziewanie złapał go za ręke i przyciągnął do siebie.
 – Saul co ty odpierdalasz?- Powiedział Axl zdziwiony do reszty zachowaniem kolegi, odsuwając się od niego.
 – Kocham Cie Axl, zawsze Cie kochałem ale dopiero dziś odważyłem sie ci to powiedzieć. Wokalista odsuwał sie od niego w kierunku drzwi wytrzeszczając oczy
 – Pijesz przed koncertem?! A no właśnie mamy 5 minut spóźnienia !- krzyknął zdenerwowany Axl patrząc na zegarek Szybko zabrał z podłogi swoje spodnie które upuścił kiedy Slash wyznał mu miłość i ubrał je, Slash cały czas siedział na łóżku
 – Axl kochanie chodź tu do mnie … – powiedział z czułością gitarzysta.
 – Cie pojebało?! „Kochanie” ?! Nie jestem żadnym pedałem ! Ty też nim nie jesteś ! Poprostu jesteś pijany! – wrzasnął Rudy.
 – Nie jestem pijany ! Ja naprawde cie kocham ! – nie ustępował Slash.
 – Kurwa NIE JESTEM PEDAŁEM – powtórzył po raz kolejny Axl. Saul chciał coś na to odpowiedzieć ale w drzwiach stanął Steven.
 – Kurwa ! Gotowi? 10 minut spóźnienia !
 – Tak kurwa, ja pierdole znowu będą w nas rzucać butelkami !- krzyknął przerażony Axl.
 – Ostatnio jak dostałem w ryj z butelki to…
  – Ja ci zaraz przyjebie w ryj z butelki jak sie nie zamkniesz i nie wsiądźiemy do samochodu!- wkurwił sie Steven. Po pięciu minutach cały zespół siedział już w samochodzie .

Hej

Hej , ostatnio zainspirowałam sie fikcyjnymi opowieściami o zespole Guns N’ Roses i postanowiłam napisać coś podobnego mam nadzieje że sie wam spodoba. Jak nie to poprostu przestane pisać ;p więc komentujcie żebym wiedziała czy mam pisać czy nie ;d KOMENTUJCIE PIERWSZY ODCINEK , niedługo wstawie . Czekam na komentarze ;d

 Dzisiaj pojawią się 3 odcinki ( orginał: http://sofine.blog.pl/ )